Nasza znajoma opowiedziała nam kiedyś jak dużym przeżyciem były dla niej pewne słowa wypowiedziane przez jej maleńką Córeczkę. Słowa "moja koleżanka", jakimi mała dziewczynka określiła inną małą dziewczynkę. Jasny dowód na to, iż nasze Maleństwo rozpoczyna właśnie samodzielne poszukiwania bliskich sobie osób w życiu :) Osób innych niż Mama i Tata, Babcia i Dziadek czy Ciocie i Wujkowie, z którymi spotykają się Rodzice.
Najczęściej to właśnie dzięki Rodzicom Maluszek poznaje swoich pierwszych "znajomych" :) Z zainteresowaniem patrzymy więc jak nasz Synek, dotychczas najbardziej zapatrzony w nas, zaczyna bardzo powolutku zwracać uwagę na mniejsze i większe dzieci coraz częściej pojawiające się w jego otoczeniu. Zastanawiamy się kiedy nastąpi ten moment, w którym podczas różnorodnych spotkań zabawy z dziećmi staną się dla naszego Synka większą atrakcją niż przytulanie do Mamy lub Taty. Albo jak wiele znajomości z dzieciństwa naszego Synka przetrwa długie lata. Bo to przecież mimo wszystko dość rzadkie i niezwykle fajne znać kogoś "niemal od urodzenia" :)
wtorek, 9 listopada 2010
poniedziałek, 8 listopada 2010
wielka woda w miniaturze
Wspominaliśmy już jak bardzo nie możemy doczekać się naszej pierwszej wyprawy na basen? :) Zajęcia na prawdziwym basenie rozpoczynają się dopiero za miesiąc, więc w ostatni weekend postanowiliśmy pokazać Synkowi jego namiastkę i zorganizowaliśmy sobie wspólną kąpiel w duużej wannie Babci i Dziadka!
Nie muszę chyba opisywać jaką zabawę mieli rodzice ;) Ale co najważniejsze, trochę większa woda najwyraźniej spodobała się naszemu Synkowi, który przy "maleńkiej" asyście Taty bardzo dzielnie pływał na pleckach i na brzuszku, a także relaksował się w pozycjach półleżących na jednym z Rodziców. Wszystkie wyczyny Synka zostały uwiecznione przez Mamę na fotografiach i krótkim filmie. Nie zdążyliśmy natomiast uwiecznić zapału z jakim Synek rzucił się po tej zabawie na jedzenie ani prędkości z jaką następnie zasnął :))
Nie muszę chyba opisywać jaką zabawę mieli rodzice ;) Ale co najważniejsze, trochę większa woda najwyraźniej spodobała się naszemu Synkowi, który przy "maleńkiej" asyście Taty bardzo dzielnie pływał na pleckach i na brzuszku, a także relaksował się w pozycjach półleżących na jednym z Rodziców. Wszystkie wyczyny Synka zostały uwiecznione przez Mamę na fotografiach i krótkim filmie. Nie zdążyliśmy natomiast uwiecznić zapału z jakim Synek rzucił się po tej zabawie na jedzenie ani prędkości z jaką następnie zasnął :))
czwartek, 4 listopada 2010
czekanie...
Trzymamy na rękach nasz największy Skarb i nie umiemy sobie już wyobrazić naszego domu bez Niego. A zdawałoby się, że jeszcze wczoraj Tata filmował ruszający się brzuch Mamy, że dopiero co Mama rozmawiała "ze swoim brzuchem" prowadząc samochód, że jeszcze niedawno niemal każdego dnia wyobrażaliśmy sobie co ten nasz Synek wyrabia w brzuchu Mamy...
Bardzo nam się podobało bycie w ciąży i jesteśmy wdzięczni, że mieliśmy to szczęście, iż z wyjątkiem typowych objawów ciążowych (z perspektywy czasu bardzo śmiesznych) przebiegała ona zupełnie bezproblemowo. Teraz Mama patrzy na kobiety w ciąży z dużym rozrzewnieniem, a Tata wie doskonale co czują jego koledzy czekający na swoje pociechy :)
A na wspomnienia o ciąży naszło mnie z dwóch powodów. Jeden powód to odnalezienie w szafie przewspaniałej poduszki kojca, która ratowała mnie przed bezsennością w ciąży. Polecam gorąco - znalezione na motherhood.pl! A drugi, znacznie ważniejszy, to fakt, iż wczoraj późnym wieczorem urodziła się Maja, koleżanka naszego Synka, którą jeszcze kilka dni temu widzieliśmy w postaci ślicznego brzucha Mamy ;) Gosia, Arek, jeszcze raz ogromne gratulacje!!!
Bardzo nam się podobało bycie w ciąży i jesteśmy wdzięczni, że mieliśmy to szczęście, iż z wyjątkiem typowych objawów ciążowych (z perspektywy czasu bardzo śmiesznych) przebiegała ona zupełnie bezproblemowo. Teraz Mama patrzy na kobiety w ciąży z dużym rozrzewnieniem, a Tata wie doskonale co czują jego koledzy czekający na swoje pociechy :)
A na wspomnienia o ciąży naszło mnie z dwóch powodów. Jeden powód to odnalezienie w szafie przewspaniałej poduszki kojca, która ratowała mnie przed bezsennością w ciąży. Polecam gorąco - znalezione na motherhood.pl! A drugi, znacznie ważniejszy, to fakt, iż wczoraj późnym wieczorem urodziła się Maja, koleżanka naszego Synka, którą jeszcze kilka dni temu widzieliśmy w postaci ślicznego brzucha Mamy ;) Gosia, Arek, jeszcze raz ogromne gratulacje!!!
środa, 3 listopada 2010
najprostszy biszkopt na świecie
No tak, znowu ciasto :) A to wszystko dlatego, że znalezienie dozwolonych słodkości wydawało się stosunkowo najtrudniejsze. Ten przepis na biszkopt wykorzystywały od zawsze moja Mama i Ciocia. Jest banalnie prosty w przygotowaniu i zawsze niezawodny. Do ciasta można dodać również kawałki jabłek, wówczas gotowe ciasto nie jest tak suche jak sam biszkopt. Gotowy biszkopt może być również doskonałym dodatkiem do musu z jabłek (jabłka z cukrem gotowane do miękkości) czy różnorodnych słodkich kremów. A co najważniejsze - z uwagi na składniki może być spożywany przez Mamę malutkiego Alergika :)
Składniki:
Przygotowanie:
Piekąc biszkopt wykorzystuję zazwyczaj ilości podane powyżej, ale naturalnie można je dowolnie modyfikować zachowując proporcje 1 jajko - 1 łyżka cukru - 1 łyżka mąki.
Składniki:
- 5 jaj - oddzielnie białka i żółtka
- 5 łyżek cukru
- 5 łyżek mąki
Przygotowanie:
- Rozgrzać piekarnik do temperatury 170 stopni.
- Ubić sztywną pianę z białek.
- Cały czas ubijając stopniowo dodawać do piany cukier, a następnie żółtka.
- Na koniec do masy dodać mąkę i wymieszać całość na znacznie wolniejszych obrotach miksera lub po prostu łyżką.
- Tortownicę o średnicy 23-25 cm lub wąską prostokątną blachę wyłożyć pergaminem (w oryginalnym przepisie smaruje się je masłem i posypuje bułką tartą).
- Gotową masę wyłożyć do tortownicy lub na blachę i piec 45 minut.
Piekąc biszkopt wykorzystuję zazwyczaj ilości podane powyżej, ale naturalnie można je dowolnie modyfikować zachowując proporcje 1 jajko - 1 łyżka cukru - 1 łyżka mąki.
wtorek, 2 listopada 2010
gii????
Pamiętam jak podczas pewnego spaceru mijaliśmy 4-ro lub 5-cio letnią dziewczynkę idącą ze swoim Tatą. Byliśmy wówczas zauroczeni sposobem w jaki ów Tata rozmawiał ze swoim dzieckiem traktując córeczkę jak fajnego, tylko trochę mniejszego partnera do rozmowy :) Pamiętam też jak podczas innego spaceru mijaliśmy 4-ro lub 5-cio letnią dziewczynkę idącą ze swoją Mamą. Dziewczynka ze smutną minką podążała parę kroków za Mamą, która sprawiała wrażenie jakby córeczka była jej kulą u nogi. Co więcej córeczka najwyraźniej "nigdy nie uważała jak chodzi, była chyba ślepa i ogólnie mówiąc rozumem nie grzeszyła"...
Nasz Synek od jakiegoś czasu nabrał ogromnej ochoty na rozmowy :) Wpatrując się swoimi wielkimi oczkami w Mamę lub Tatę zaczepia nas często krótkim "e!" połączonym z uśmieszkiem zazwyczaj natychmiast chowanym za czyjś rękaw. Po przebudzeniu uśmiecha się i pyta ciekawie "gii?" lub "gee?". Albo przekazuje nam zaszyfrowaną wiadomość za pomocą "ghrrrr". I jak tu nie odpowiedzieć kiedy każda nasza reakcja polegająca na wydawaniu podobnych dźwięków spotyka się z mnóstwem prześlicznych uśmiechów na maleńkiej buzi :) Gadamy więc sobie z Synkiem z największą przyjemnością i mamy nadzieję, że z uśmiechami czy bez, rozmowy z naszym Synkiem zawsze będą dla nas największą frajdą.
Nasz Synek od jakiegoś czasu nabrał ogromnej ochoty na rozmowy :) Wpatrując się swoimi wielkimi oczkami w Mamę lub Tatę zaczepia nas często krótkim "e!" połączonym z uśmieszkiem zazwyczaj natychmiast chowanym za czyjś rękaw. Po przebudzeniu uśmiecha się i pyta ciekawie "gii?" lub "gee?". Albo przekazuje nam zaszyfrowaną wiadomość za pomocą "ghrrrr". I jak tu nie odpowiedzieć kiedy każda nasza reakcja polegająca na wydawaniu podobnych dźwięków spotyka się z mnóstwem prześlicznych uśmiechów na maleńkiej buzi :) Gadamy więc sobie z Synkiem z największą przyjemnością i mamy nadzieję, że z uśmiechami czy bez, rozmowy z naszym Synkiem zawsze będą dla nas największą frajdą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)