czwartek, 23 grudnia 2010

pokazujemy Synkowi świat!

Nasz Synek podróżnik zapragnął poznać inne części naszego kraju, więc znów wyjeżdżamy! Tym razem kierujemy się na północny wschód, gdzie Jaś, Ciocia Karolina i Wujek Terror będą nam pokazywać jedno ze swoich ulubionych miejsc na wyjazdy. Czekają na nas klimatyczny domek z miłymi gospodarzami, góry pysznego jedzenia, dużo zabawy i... śnieg (?). Wygląda więc na to, że i nam się spodoba :)

A ponieważ to nasz ostatni wpis w tym roku życzymy wszystkim spokojnych Świąt i NAJLEPSZEGO! :)

środa, 22 grudnia 2010

marchewka czy dynia? vol. 2

Tym razem takie pytanie zadałem ja, Synek. I nie chodziło o ciasto, ale o mój obiad :) Zgodnie z zaleceniem mojej pani pediatry na pierwszy ogień poszła dynia z ziemniakami. Zgodziłem się, bo ta pani jest fajna i nawet ostatnio obdarzyłem ją uśmiechem. Dynia mi smakuje! Całe szczęście, że Rodzice zwiększają mi codziennie porcje, bo za pierwszym razem dostałem marne dwie łyżeczki... Dla Mamy i Taty mój pierwszy obiad był tak wzruszający, że aż nagrali o nim film... Powariowali chyba ;)

Mama zastanawiała się też kiedyś czy nie mamy za dużo śliniaków, więc udowadniam jej teraz, że w żadnym wypadku! Podczas jedzenia lubię sobie brudzić nie tylko śliniaki, ale też buzię i ubranko. A najśmieszniej jest jak kichnę - wtedy w pomarańczowe kropki jest też Mama lub Tata, a nawet meble i podłoga. Śliniaki rządzą! :)

wtorek, 21 grudnia 2010

Wojciech Mann tu i teraz

Jesteśmy wielkimi fanami Pana Wojciecha Manna. Chyba od zawsze. A nasz Synek wygląda na wielkiego fana Misia Paddingtona :) Jaka była więc radość w całej naszej rodzinie kiedy odkryliśmy, że z okazji pięćdziesiątych urodzin misia z mrocznych zakątków Peru książka "Paddington tu i teraz" została wydana w formie audio, a o przygodach Paddingtona czyta Wojciech Mann :)

Taka perełka na pewno trafi do biblioteczki Synka,... a właściwie do naszego samochodu. Bo właśnie w samochodzie najfajniej słucha nam się książek. Ciekawe tylko czy damy radę wytrzymać z jej odsłuchaniem do czasu aż nasz Synek zainteresuje się słowami płynącymi z samochodowego radia... Czy też zanim Synek do niej dorośnie Mama i Tata będą ją już znali na pamięć... ;)))

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Bonne Nouvelle

Właściwie dziś o tym co ta Mama może pić :)

Każdy kto lubi wino wie jakie przyjemne jest wypicie lampki wina do posiłku lub wieczorne przy winie rozmowy. Mama nadal o tym pamięta, choć nie zaznawała tej przyjemności już ponad rok :) Aż do ostatniej środy! Wtedy do naszego domu trafiły dwie butelki Bonne Nouvelle - wina bezalkoholowego!

Pomysł świetny, chociaż obie spożywające, Martyna - już wkrótce Mama oraz ja - Mama karmiąca, zgodnie uznałyśmy, że smaku wina w tym winie za bardzo nie wyczuwamy... Niemniej jednak możliwość "delektowania się" napojem, które polewane jest z butelki wyglądającej jak butelka wina wprost do pięknych kieliszków jest całkiem przyjemną zabawą ;) Ale prawdę mówiąc kiedy patrzę na tę maleńką buźkę, która pojawiła się w naszym domu, za prawdziwym winem ani wszystkim na co Synek ma alergię jakoś specjalnie nie tęsknię... :)

sobota, 18 grudnia 2010

kto się boi Muminków?

Całe szczęście, że któregoś dnia rozmawiając ze znajomymi o książkach dla dzieci zeszliśmy na temat Muminków. Przez wersję filmową, którą wiele lat temu mogliśmy oglądać "na dobranoc" nie darzyliśmy ich szczególną sympatią, a Mama w dzieciństwie wręcz się ich bała. Ale czuwający nad biblioteczką naszego Synka :) Dorota i Piotrek natychmiast nas przekonali, że książka jest wspaniała i wręczyli naszemu Synkowi dwa opowiadania o tych śmiesznych dwunożnych istotach.

No to zaczęliśmy sobie z Synkiem czytać. Leżymy wtedy na brzuszkach, Synek dotyka rączkami książki, a Mama lub Tata czytają. No i jak nie lubić tych opowiadań jeśli małe stworzonko napotkane przez Włóczykija na pytanie jak się nazywa odpowiada "Jestem tak mały, że się nie nazywam" :)

Albo nagabywany o podzielenie się swoimi wspomnieniami z wędrówek Włóczykij rozmyśla: "Dlaczego nie pozwolą mi nigdy zachować moich wspomnień o wędrówkach tylko dla siebie? Czy nie mogą zrozumieć, że gadaniem niszczą wszystko? Jeśli im opowiadam, to potem nic nie zostaje." :)

Albo to samo stworzonko bez imienia pyta retorycznie "Czy to nie przyjemnie mieć kogoś, kto tęskni i chodzi, i czeka i czeka?" Przecież te opowiadania to mnóstwo okazji do fajnych rozmów z dzieciakami! My czytajac ten fragment od razu zapewniliśmy Synka, że na Niego zawsze będziemy czekać z utęsknieniem :)

piątek, 17 grudnia 2010

o rety!

Mina odkrywcy, której mógłby towarzyszyć okrzyk "o rety!" pojawia się na maleńkich buziach niezwykle często. Przecież na świecie jest tyle rzeczy do poznania! Od jakiegoś czasu mamy wrażenie, że nasz Synek niemal codziennie dokonuje nowego okrycia. Jednym z ostatnich był sposób na poruszenie Jego maleńkiego ciałka do przodu! Jutro nasz Synek odkryje smak ziemniaka z dynią :) A odkryciem "przywiezionym" z Zakopanego były oczywiście własne, maleńkie stopy :)

Nasz Maluszek uwielbia się nimi bawić i kiedy tylko z nóżek znikają skarpetki lub rajstopki (przyznajemy otwarcie - nasz Synek nosi rajstopki ;)) małe paluszki natychmiast chwytają za małe stópki. Trochę mniej zabawy jest z ubranymi stópkami, które po okresie pierwszej fascynacji przestały być AŻ tak ciekawe... Ale gdyby ubrać je w śmieszne buciki-skarpetki z grzechotką?? Znaleźliśmy takie cudo w sklepie muzpony.pl.

Na wszelki wypadek wszystkim Maluszkom, które jeszcze nie odkryły swoich stóp (i ich Rodzicom) przypominamy, że bardzo inspirująca jest wycieczka na Gubałówkę ;)

czwartek, 16 grudnia 2010

niedługo przerosnę Mamę, Tatę i sosnę

Pamiętam jak na ścianie w moim pokoju Rodzice zaznaczali kreseczką dokąd aktualnie sięga czubek mojej głowy :) Ta pamiątka podobała mi się zawsze tak bardzo, że któregoś dnia "przeniosłam" te kreseczki na framugę drzwi, aby nie zostały one zamalowane podczas remontu mieszkania. Kreseczki wydrapane na framudze w czasach mojego dzieciństwa napawały mnie dumą, że tak rosnę i rosnę :) W końcu w zapomnianych już okolicznościach zniknęły jednak i te z framugi.

To żadne odkrycie, że w pierwszym roku swojego życia Maluszki niesamowicie szybko się zmieniają. Wystarczy miesiąc i już nowe umiejętności, zupełnie inna buzia, Maleńki Człowieczek robi się coraz większy i większy... A kolejne lata to już czyste szaleństwo ;) Aby więc móc pokazać kiedyś Synkowi w jakim On rósł tempie będziemy dokumentować zmiany na śmiesznej miarce wzrostu z ramkami na zdjęcia, którą nasz Synek dostał od Babci. Pomysłowa ramka do kupienia na mamagama.pl. I chociaż sposób z wydrapanymi kreseczkami wciąż mnie rozrzewnia, w tej sytuacji chyba będziemy mogli oszczędzić nasze ściany i framugi przynajmniej przed tego rodzaju zniszczeniem ;)

środa, 15 grudnia 2010

mistrz niespodzianek

Mistrzem niespodzianek w naszym domu jest Tata. Normalnie mistrz planowania i genialny strateg w jednym :) Coś sobie wymyśli, a następnie perfekcyjnie planuje każdy etap, aby na koniec zaskoczyć MEGA NIESPODZIANKĄ. Synku - Ciebie też to czeka w naszej rodzinie :)

Mistrz niespodzianek wczoraj ponownie "zaatakował".
Tym razem Mamę po prostu wbiło w ziemię :)))

Bardzo Cię kocham Kochanie moje i jeszcze raz dziękuję za niesamowitą niespodziankę :*

wtorek, 14 grudnia 2010

zatańczysz?

Czy wszystkie dzieci lubią tańczyć czy jest to po prostu cecha wspólna dzieciaków, które znamy? :) Znanym nam Maluszkom, które osiągnęły sprawność "chodziarza" wystarczy słowo i już szaleją przy absolutnie dowolnych dźwiękach. A mniej dorosłe Maluchy uwielbiają tańczyć na rękach Rodziców lub Cioci czy Wujka.

Z naszym (uwaga! :)) już pięciomiesięcznym Synkiem tańczymy sobie właściwie od urodzenia. Przez pierwsze tygodnie było to raczej delikatne kołysanie, dzięki któremu nasz Maleńki Człowieczek robił się spokojniejszy. A ostatnio to już PRAWIE prawdziwe szaleństwa! Z głośniejszą muzyką, obrotami, a nawet śpiewaniem. Tańczymy sobie codziennie i... czekamy na CAŁKOWICIE prawdziwe szaleństwa :)))

poniedziałek, 13 grudnia 2010

ja pływam!

Mama i Tata opowiadali o tym jak to było jak nie byliśmy na basenie, to może teraz ja, Synek, opowiem jak to jest jak się na basen w końcu pójdzie :)

Po pierwsze - jest bardzo ciepło. Ale nie aż tak ciepło jak wtedy kiedy się urodziłem. Wtedy to dopiero było gorąco! Na basenie wszyscy chodzą w kostiumach i i patrzą przez okno na leżący na ulicach śnieg. Ciekawy jestem na co się patrzy jak nie ma śniegu.

Po drugie - jest bardzo dużo wody. Tyle wody naraz to jeszcze nie widziałem. Woda też jest ciepła i pływa w niej dużo osób. Zupełnie inaczej niż w wannie!

Po trzecie - razem z Mamą i Tatą byłem na zajęciach dla niemowlaków, czyli takich Maluchów jak ja. Każdy Maluszek pływa z Mamą lub z Tatą i robimy razem ćwiczenia, które pokazuje jedna pani. Pływałem na brzuszku i na plecach, bawiłem się w wodzie kolorowymi zabawkami, machałem rączkami i nóżkami i wpływałem pod wodospad. Ani trochę nie krzyczałem. Raz tylko chciałem krzyknąć jak mi woda na głowę zaczęła lecieć. Ale byłem dzielny i szybko opanowałem sytuację.

Co tu dużo mówić - było SUPER i już się nie mogę doczekać następnego razu! Mamie i Tacie też się bardzo podobało. Zastanawia mnie tylko jedno - czy po pływaniu wszystkim tak się chce spać jak mi? ;)

piątek, 10 grudnia 2010

zajączek i bąbelki

Nie od dziś wiadomo, że dzieciaki mają mega wyobraźnię i do świetnej zabawy wcale nie potrzebują wypasionych zabawek. Potrafią świetnie się bawić wykorzystując wszystko to, co dorosłym wydaje się banalnym przedmiotem codziennego użytku. A im mniejszy Maluszek tym chyba ciekawsze może być absolutnie wszystko. Pieluszka, opakowanie po chusteczkach, butelka z wodą, a nawet własne ubranko. Najważniejsze to móc tego wszystkiego dotykać małymi rączkami! :)

W pewnym momencie swojego życia Maluchy odkrywają lusterka i zazwyczaj bardzo lubią się w nich przeglądać. Nasz Synek bawiąc się zabawką z małym lusterkiem odkrył także zabawę polegającą na puszczaniu zajączków ;) Obserwowanie jego buzi zaciekawionej na widok jasnej plamki biegającej po meblach i ścianach - BEZCENNE!

A wczoraj po naszym domu latały bańki. Bąbelki, które pękają kiedy się ich dotyka - to jest dopiero zabawa! Teraz musimy pokazać Synkowi bańki większe od Niego :)

środa, 8 grudnia 2010

wykończ misia

Każdy Mały Człowieczek powinien mieć swojego misia. A najlepiej kilka! Miś jest przecież najlepszym przyjacielem Maluchów, to chyba jasne jak słońce. Nasz Synek uwielbia misie, które już posiada i z równym entuzjazmem podchodzi do każdego nowego misiowego przyjaciela. Pozostał niewzruszony jedynie na widok zakopiańskiego niedźwiedzia, który zaczepiał Mamę i Tatę na Gubałówce. Co tu dużo mówić - spotkanie z tym niedźwiedziem słodko przespał :) Ale już niedźwiadka, którego wczoraj wieczorem dostał od Cioci Wioli i Wujka Tomka od razu radośnie złapał za łapkę i nie wypuszczał!

Misie rozśmieszają, pocieszają, ogrzewają i chronią Maleńkiego Człowieczka. Są świetnym towarzyszem zabaw i sprawiają, że dzieciakom jest po prostu weselej. A jak wesoło musi być Maluszkowi kiedy takiego misia zrobi (prawie) sam!

"Wykończ misia" to świetna seria dająca możliwość stworzenia własnego misia - dostępna na boskasteddies.com. Wybieramy zestaw startowy, a reszta jest już kwestią wyobraźni naszego Malucha lub Rodzica, jeśli Maluszek jest naprawdę maleńki :) "Wykończony" miś może być grzeczną przytulanką lub małym łobuziakiem, patrzeć na świat szeroko otwartymi oczami lub wiecznie przysypiać, być grzeczny i ułożony albo łazić po drzewach z plastrami i bandażami na łapkach ;) Niepowtarzalny miś i fajna zabawa w jednym!

wtorek, 7 grudnia 2010

oprócz błękitnego nieba...

Zakopane poza sezonem to świetny pomysł na przedłużony weekend z Maleńkim Człowieczkiem. Zwłaszcza jeśli miasto wita nas pięknym słońcem i bezchmurnym niebem, a w tle widać bajecznie zaśnieżone góry. W takich okolicznościach przyrody nasz Synek rozpoczął zdobywanie szczytów! Był na Gubałówce i na Kasprowym Wierchu, który aktualnie stanowi Jego rekord pod względem wysokości nad poziomem morza ;) Co istotne Gubałówka z całą pewnością działa na Maluszki inspirująco! Po kilku godzinach spędzonych na Gubałówce nasz Synek USIADŁ. Ot tak, jak gdyby siedzenie było najbardziej naturalną pozycją w Jego dotychczasowym życiu. Usiadł i po chwili ODKRYŁ SWOJE STOPY :)

Mama i Tata odkryli zaś na Krupówkach restaurację Dobra Kasza Nasza (dobrakaszanasza.pl). A właściwie odkryli ją Dorota i Piotrek, a następnie nam ją polecili. A my polecamy ją gorąco kolejnym poszukującym pysznego jedzenia w tych okolicach! Próbowaliśmy z czwórką znajomych sześciu różnych dań z kaszą i wszystkie sześć smakowało wyśmienicie! Do tego stopnia, że obudziła się w nas wszystkich kulinarna miłość do kaszy. U nas kasza jaglana i gryczana już czekają na przygotowanie :)

A Maluchom poszukującym noclegu w Zakopanem (i ich Rodzicom) polecamy pensjonat Orla Perć (pensjonat-zakopane.pl). Przytulne pokoje, miła atmosfera, a na korytarzu wygodne kanapy przy malowniczo zaśnieżonym wielkim oknie :)

Podsumowując - pierwszy kilkudniowy wyjazd z Synkiem oficjalnie uznajemy za super udany!

czwartek, 2 grudnia 2010

nieoceniona kostka brukowa

Nasz Maleńki Człowieczek do wielkich śpiochów nie należy. Na razie! Wierzymy, że już niedługo ulegnie to zmianie. W końcu to MY jesteśmy jego Rodzicami, a my sen lubimy bardzo ;) Tymczasem ktokolwiek twierdzi, że kilkutygodniowe niemowlęta przesypiają większość dnia najwyraźniej nie poznał naszego Synka... Nasz Maluszek do zaśnięcia od zawsze potrzebował wyjątkowych warunków, a spanie ogólnie rzecz ujmując nie było dla Niego specjalnie pociągające :) Wspaniałym wynalazkiem okazały się spacery po kostce brukowej! Na kostce brukowej Synek zasypia po prostu momentalnie, a Mama i Tata wciąż zastanawiają się nad ułożeniem jej w przedpokoju zamiast zwykłej, gładkiej, drewnianej podłogi ;)

Rozpoczęła się pierwsza prawdziwa zima w życiu naszego Synka i już dokonaliśmy odkrycia. Wspaniałą okolicznością do spania są też spacery po zaśnieżonych chodnikach! Jest fantastycznie nierówno, a w dodatku to chłodne powietrze... No bo kto nie woli sobie pospać na mrozie zamiast w ciepłym łóżeczku? No kto? ;)

środa, 1 grudnia 2010

lubimy przyrodę

Lubimy przyrodę i to bardzo! Lubimy góry, wodę, lasy i zwierzaki. A planując wyjazd weekendowy czy wakacyjny często szukamy jakiegoś miejsca na odludziu, gdzie możemy cieszyć się ciszą, przyrodą, widokami... Nie możemy się już doczekać chwili, kiedy pokażemy Synkowi śnieg w górach. Bo czy góry nie są najfajniejszym miejscem do zachwycania się śniegiem? ;) W tym roku ulepimy w górach bałwana DLA Synka, ale w przyszłym już RAZEM z Synkiem!

Myślimy też o kolejnych miejscach, do których zabierzemy naszego Maleńkiego Człowieczka, bo pokazywanie Mu świata jest jeszcze fajniejsze niż było odkrywanie świata samemu. A pierwszy pomysł podróży, w jaką pojedziemy we Trójkę przyszedł nam do głowy kiedy Synek miał zaledwie kilka dni :) Już wtedy pomyśleliśmy, że wiosną koniecznie musimy pokazać Mu rozlewiska Biebrzy, które odkryli przed nami Karolina i Marcin. No i oczywiście nasze ulubione łosie leniwie spacerujące po okolicznych lasach. A tak prawdę mówiąc Synku, już tam z nami raz byłeś, a łoś przechadzał się parę metrów od Ciebie ;)