Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regał z książkami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regał z książkami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 listopada 2012

pan brumm tego nie rozumie

Wesoła książeczka o niedźwiedziu zwanym Pan Brumm to od wczoraj ważna pamiątka w naszym domu. To już nie tylko prezent, jaki nasz starszy Synek otrzymał od Cioci Karoliny i Wujka Marcina. To również pierwsza książeczka, jaką wspólnie ze starszym Bratem i z Mamą "czytał" nasz najmniejszy Bąbelek :-) I najwyraźniej przypadła Mu do gustu, bo poczas czytania obdarzał nas wieloma pięknymi uśmiechami i nie miał absolutnie nic przeciwko czytaniu jej po raz drugi i trzeci z rzędu... ;-)

Pan Brumm jest aktualnie jednym z ulubieńców naszego starszego Synka. A ponieważ już doskonale wiemy co zrobił ten śmieszny niedźwiadek, gdy podczas meczu niespodziewanie zniknął obraz w jego telewizorze, najwyższy czas przekonać się jak Pan Brumm jechał pociągiem albo dokąd wybrał się na wycieczkę.

piątek, 26 października 2012

mam oko

Od kilku tygodni ranking ulubionych książek naszego Synka otwiera bezkonkurencyjne "Dawno temu w Mamoko". Wspaniała książka do opowiadania, ćwiczenia pamięci i spostrzegawczości! I choć mnogość bohaterów w pierwszym momencie przeraża niejedną Ciocię czy Wujka, z ktòrymi nasz Skarb zażyczy sobie "poczitać", Skarb pozostawał od początku nieustraszony! I z łatwością, z jaką chyba tylko dzieciaki przyswajają sobie wiedzę zapamiętywał Zofiję val Kiriję, Baltazara Kozaka czy Igora Rękotęgiego :-)

Mamoko odkryła przed naszym Synkiem Ciocia Magda, której jeszcze raz dziękujemy i zapewniamy, że Mamoko pochłania dwulatków na całego! Tak bardzo, że już szukamy innych części, w tym " Mam oko na liczby" i "Mam oko na litery".

piątek, 17 sierpnia 2012

Tupcio Chrupcio

Tupcia Chrupcia znamy nie od dziś, bo pierwszą książeczkę o tej zadziornej myszce nasz Synek dostał już kilka miesięcy temu. Czytaliśmy ją wiele razy i jest to zdecydowanie jedna z książeczek, do których nasz kochany mały Skarb bardzo chętnie wraca. A codzienne dbanie o ząbki i pierwsza wizyta u dentysty okazały się całkiem fajną zabawą :) Czy sprawiła to książeczka, w której Tupcio uczył się dlaczego trzeba dbać o ząbki? Pewności nie mamy, ale z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że bardzo pomogła!

Wierząc więc w edukacyjny charakter całej serii od dwóch dni czytamy o tym jak Tupcio nie chciał jeść :) Ciocia Martyna i Wujek Arek, którzy słyszeli o naszym małym buntowniku, pospieszyli bowiem z pomocą obdarowując ostatnio naszego Synka książeczką o Tupciu Chrupciu, który jest łakomczuszkiem, jeśli ma przed sobą ulubione potrawy, ale potrafi mocno grymasić, jeśli trzeba zjeść coś zdrowego.

Czekamy więc cierpliwie na efekty i widzimy, że jeszcze niejeden tytuł z serii o Tupciu Chrupciu będzie w naszym domu "tematem na czasie" w najbliższych miesiącach ;)


środa, 18 lipca 2012

naciśnij mnie

Absolutnie każdego dnia nasz Skarb w pewnym momencie mówi "Mama, citamy" albo "Tata, citamy". Z ogromną przyjemnością czytamy więc razem z Synkiem. Mamy swoje ulubione książeczki, ale chętnie poznajemy też nowe. A w poszukiwaniach świetnych książeczek dla dzieci bardzo pomaga nam Ciocia Dorota :)

Książeczki lubimy czytać wspólnie! Nie ograniczamy się więc do samego czytania tekstu, ale opowiadamy co jest na obrazkach, mówimy razem co będzie dalej, naśladujemy różne dźwięki albo dopowiadamy to co sami wymyślimy :)

Zazwyczaj polecamy też innym Rodzicom książki, które już poznaliśmy, ale dziś zrobimy wyjątek. Bo poszukując kolejnych lektur dla Synka Mama trafiła na książkę, w której z miejsca się zakochała i którą koniecznie chce zdobyć dla Synka! Książkę o przygodach kolorowych kropek :) Książkę, którą trzeba przyciskać, wywracać i potrząsać. Książkę, na którą trzeba dmuchać albo której trzeba klaskać. I nie możemy się doczekać jak na taką zabawę zareaguje nasz wesoły Chłopczyk :)

Książka do dostania m.in. w Cudach na kiju.


czwartek, 12 lipca 2012

Lalo nie śpi, tylko gra

Lalo to koleżka, którego nasz Synek poznał jakiś czas temu. I od tego czasu książeczka o Lalo i jego śmiesznej rodzince to zdecydowanie ulubiona lektura naszego Maleńkiego Człowieczka.

Kiedy cała rodzina Lalo jeszcze śpi, ten śmieszny koleżka wymyka się z domu i gra. Gra na bębenku budząc słońce, Mamę, Tatę, swoje rodzeństwo, psa i kurę. A kiedy Lalo gra, nasz Synek krzyczy "pim bam bam!".

Co więcej po zaledwie kilku razach nasz Bąbelek pamięta już doskonale treść i sam opowiada co jest na obrazkach, co niesamowicie nas wzrusza :) A po zakończeniu zawsze jest "koniec!" i... "jesce, jesce!". Jedyne co jest w stanie przekonać Synka do odłożenia książeczki to propozycja kąpieli. Bo większej atrakcji niż woda to absolutnie nie ma :) I to od dłuższego już czasu!


sobota, 14 stycznia 2012

od jednego do dziesięciu...

Uczymy się z Synkiem mówić najprostsze słowa. Uczymy się naśladować różne zwierzątka. Uczymy się nazywać określone osoby, zwierzęta, przedmioty albo działania. Z całą pewnością nie uczymy jeszcze naszego Synka liczyć ;) Ale mimo to często czytamy sobie lub oglądamy z Synkiem książkę "Od Jednego do Dziesięciu i z powrotem".

Książka jest po prostu piękna! Jest w przeważającej części czarno-biała, a więc w takich kolorach, jakie jako pierwsze dostrzega Maleńki Człowieczek. Jest śmieszną opowiastką o dziesięciu rodzajach różnych stworzonek, które spotkały się na jednym małym kwiatku. Ma przepiękne wstążeczki, po których maszerują mrówki albo skaczą żabki. I właściwie nigdy się nie kończy, bo doliczeniu do dziesięciu zaczynamy odliczanie do jednego. I tak bez końca!

czwartek, 11 sierpnia 2011

wielka rzeka pełna mleka

Najbardziej znany jako autor popularnych wierszy dla dzieci. Ale nie tylko do tej części odbiorców ograniczał się Julian Tuwim ;) Dzieciakom lepiej jednak poczytać o abecadle, co z pieca spadło. O okularach pana Hilarego. Albo kurce-złotopiórce i babci w aeroplanie.

Takie oto wierszyki trafiły ostatnio na półeczkę naszego Maluszka!


poniedziałek, 30 maja 2011

książki do nieczytania

Gdyby Astrid Lindgren znała Panią Edytę Jungowską na pewno osobiście dopilnowałaby, aby to właśnie ONA czytała dzieciakom opowiadania o gromadce z Bullerbyn albo o przygodach Pippi Pończoszanki. Dlatego chwała dla Pani Edyty, że prowadzi wydawnictwo Jung-Off-Ska i promuje książki Astrid Lindren w wersji audio!

Mama jest tak zachwycona, że chwilowo nie potrafi sobie wyobrazić fajniejszego prezentu dla dzieciaków :) Jest zachwycona interpretacją, oprawą muzyczną i dodatkiem w postaci książeczki dołączonej do płyty. Dzięki Dorocie i Piotrkowi, którzy bardzo dbają o rozwój intelektualny naszego Synka, na Jego półeczce znalazła się ostatnio płytka "Dzieci z Bullerbyn". Ale z całą pewnością nie poprzestaniemy na jednym audiobooku Pani Edyty ;)

wtorek, 10 maja 2011

cuda na kiju

Lubimy mądre książki dla dzieci. Lubimy audiobooki. Te dla dorosłych także :) Lubimy fajne gry planszowe. Albo kreatywne zabawki. Lubimy też sklep Cuda na kiju, gdzie książki, audiobooki, gry, zabawki i różne inne fajności dla dzieciaków można z łatwością znaleźć! I to w powalających ilościach!

Są książki zabawki, książki o podróżach, kąski smakowite :), a nawet książki o piratach. Są gry edukacyjne, kieszonkowe i plenerowe albo bajkowe i muzyczne zabawki. Cuda na kiju to istne cuda! Nie dość, że wybór przeogromny, to jeszcze jaki łatwy dzięki fantastycznie przemyślanej strukturze poszczególnych kategorii prouktów.

I mają dwie części Paddingtona oraz Kocie historie na audiobookach! ;)

niedziela, 8 maja 2011

kocie historie

Nasz Synek dostał nie lada prezent. Po pierwsze jest to książka, a książki nasz Maleńki Człowieczek uwielbia. Po drugie jest to bardzo śmieszna książka, a takie będzie nam bardzo fajnie z Synkiem już niedługo czytać. Po trzecie jest to książka z dedykacją od samego autora!!! Takiej perełki w swojej biblioteczce jeszcze Synek nie miał!

Książkę "Kocie historie" dokładnie z Synkiem obejrzeliśmy, podotykaliśmy i... na razie odłożyliśmy na półeczkę ze względu na zbyt łatwe do wyrywania strony ;) Poczekamy aż małe rączki Synka nabiorą troszeczkę łagodności w obcowaniu z papierem :)))

Ale już nie możemy doczekać się odpowiedzi na pytania czy kotu wolno odwiedzać McDonalda i pałaszować przy stoliczku hamburgera albo czy kotu należy się jego własna, bielutka i opasła lodówka z dobrze wyposażonym wnętrzem...

wtorek, 26 kwietnia 2011

co za szczęście! co za pech!

Niebo było niebieskie, świeciło słońce. Amanda wybrała się na spacer. Tak zaczyna się opowieść o małej dziewczynce i wszystkim co przytrafiło się jej na spacerze. Albo nie przytrafiło, choć mogło.

Zabawna i trochę zakręcona historyjka o szczęściu i pechu. A także o postrzeganiu szczęścia i pecha... Bo czy na pewno każdy z nas tak samo rozumie oba pojęcia? Albo czy to samo wydarzenie dla każdego z nas  jest szczęściem lub pechem? ;)

Bardzo lubimy takie przewrotne historyjki, zwłaszcza jeśli prowokują do rozmowy z naszym Maleńkim Człowieczkiem. Co za szczęście, że mamy znajomych, którzy wyszukują dla naszego Synka takie fajne książeczki! :)

wtorek, 22 lutego 2011

Charlie i Lola

Nasz Maleńki Człowieczek poważnie się rozgadał. "Tatata" i "dadada" są na porządku dziennym ("mamama" nie pojawia się ani trochę :)). Co ciekawe "dadada" słyszymy niekiedy w sytuacjach bardzo pasujących do kontekstu ;) No bo czy nie chodzi o kolejną łyżeczkę obiadku, jeśli "dadada" pada kiedy trzymamy łyżeczkę zbyt długo zamiast podać ją do buzi? Albo o podanie zabawki, na którą czekają wyciągnięte w jej kierunku rączki? ;)

Zdecydowane "dadada" pada też na widok książeczki o pociesznej, małej dziewczynce i jej opiekuńczym, pomysłowym starszym bracie. Z tą dwójką planowaliśmy zapoznać naszego Synka za kilka miesięcy. Nasz Maleńki Człowieczek postanowił jednak inaczej.

Pierwszą książeczką z serii opowiadań o przygodach Charliego i Loli został obdarowany niedawno i najzwyczajniej w świecie ją uwielbia! Opowiadanie o jamniku Skwarku, którego "całkiem na pewno tu nie ma" czytamy teraz codziennie i codziennie poszukujemy Skwarka w otwieranych okienkach ;)

środa, 16 lutego 2011

pokazywanie wszechświata i zabawa w Indian

Sezon chorobowy trwa, więc przed gabinetami lekarskimi tłumy. A aby umilić sobie oczekiwanie kilkuletnie Maluszki bawią się z Rodzicami, rozbawiają się nawzajem, oglądają filmy... Albo czytają z Rodzicami książki!

I tym sposobem wpadła mi w oko książka "Jak tata pokazał mi wszechświat". Właściwie nie potrzebowałam nic więcej, aby wiedzieć że ta książka powinna znaleźć się w biblioteczce Synka ;) A poszukując jej w Internecie znalazłam też "Jak mama została Indianką" :)

Jeśli miałabym jakiekolwiek wątpliwości opisy książek na stronie numerylitery.pl rozwiałyby je już zupełnie!

czwartek, 3 lutego 2011

pan kotek był chory

Czasem Maleńki Człowieczek troszkę choruje... Oby tylko troszkę i nie za często. Tym razem prawdopodobnie z powodu kolejnych rosnących ząbków. Drzemki są dłuższe i częstsze, ale pomiędzy nimi na ślicznej buzi Synka pojawia się wiele słodkich uśmieszków :) Nasz dzielny chłopczyk!

Czasem Maleńki Człowieczek potrzebuje jeszcze więcej przytulania niż zwykle. Przytulamy się więc dużo i często, bo to najlepsze lekarstwo. I sobie rozmawiamy. Albo czytamy, bo czytanie to też dobre lekarstwo. A wszystkim poszukującym fajnych książek dla dzieciaków polecamy numerylitery.pl!

niedziela, 9 stycznia 2011

na początku był Miś zwany Paddington

Wiadomo - lepiej zacząć od początku. Dlatego przed wysłuchaniem opowiadań o Paddingtonie w wykonaniu Pana Wojciecha Manna, w drodze do Radziejówki słuchaliśmy części pierwszej, którą czyta Pan Artur Barciś.
I jeśli ktokolwiek zastanawiał się kiedyś czy prawie półroczny Maluch nie jest aby za mały na wspólne czytanie lub słuchanie książek niech koniecznie spróbuje z własnym Małym Człowieczkiem! Można się nieźle zdziwić ;)

Nasz Synek usłyszawszy pierwsze słowa opowiadania o Paddingtonie zastygł, otworzył jeszcze szerzej swoje prześliczne duże oczy i... z ogromną uwagą słuchał. A w końcu tak się zasłuchał, że aż zasnął... :)

piątek, 7 stycznia 2011

trochę klasyki

Do biblioteczki naszego Synka trafiły wczoraj "Wiersze i wierszyki dla najmłodszych" Jana Brzechwy. Po pierwsze klasyka literatury dla dzieciaków! Po drugie świetne i melodyjne wierszyki. Po trzecie przepiękne ilustracje.
I miękkie, grube strony, które nie tak łatwo dadzą się porozrywać małym rączkom ;)

Wczoraj wieczorem przeglądaliśmy je sobie razem z Synkiem i nie pamiętam kiedy ostatnio na tak długo cokolwiek przykuło uwagę naszego Małego Człowieczka :) Przyglądał się kolorowym obrazkom, dotykał je, z maleńką pomocą Mamy przewracał strony... I z wielkim zainteresowaniem wysłuchał kilku wierszyków. Jeszcze raz dziękujemy Darczyńcom za uzupełnianie biblioteczki Synka :)

wtorek, 21 grudnia 2010

Wojciech Mann tu i teraz

Jesteśmy wielkimi fanami Pana Wojciecha Manna. Chyba od zawsze. A nasz Synek wygląda na wielkiego fana Misia Paddingtona :) Jaka była więc radość w całej naszej rodzinie kiedy odkryliśmy, że z okazji pięćdziesiątych urodzin misia z mrocznych zakątków Peru książka "Paddington tu i teraz" została wydana w formie audio, a o przygodach Paddingtona czyta Wojciech Mann :)

Taka perełka na pewno trafi do biblioteczki Synka,... a właściwie do naszego samochodu. Bo właśnie w samochodzie najfajniej słucha nam się książek. Ciekawe tylko czy damy radę wytrzymać z jej odsłuchaniem do czasu aż nasz Synek zainteresuje się słowami płynącymi z samochodowego radia... Czy też zanim Synek do niej dorośnie Mama i Tata będą ją już znali na pamięć... ;)))

sobota, 18 grudnia 2010

kto się boi Muminków?

Całe szczęście, że któregoś dnia rozmawiając ze znajomymi o książkach dla dzieci zeszliśmy na temat Muminków. Przez wersję filmową, którą wiele lat temu mogliśmy oglądać "na dobranoc" nie darzyliśmy ich szczególną sympatią, a Mama w dzieciństwie wręcz się ich bała. Ale czuwający nad biblioteczką naszego Synka :) Dorota i Piotrek natychmiast nas przekonali, że książka jest wspaniała i wręczyli naszemu Synkowi dwa opowiadania o tych śmiesznych dwunożnych istotach.

No to zaczęliśmy sobie z Synkiem czytać. Leżymy wtedy na brzuszkach, Synek dotyka rączkami książki, a Mama lub Tata czytają. No i jak nie lubić tych opowiadań jeśli małe stworzonko napotkane przez Włóczykija na pytanie jak się nazywa odpowiada "Jestem tak mały, że się nie nazywam" :)

Albo nagabywany o podzielenie się swoimi wspomnieniami z wędrówek Włóczykij rozmyśla: "Dlaczego nie pozwolą mi nigdy zachować moich wspomnień o wędrówkach tylko dla siebie? Czy nie mogą zrozumieć, że gadaniem niszczą wszystko? Jeśli im opowiadam, to potem nic nie zostaje." :)

Albo to samo stworzonko bez imienia pyta retorycznie "Czy to nie przyjemnie mieć kogoś, kto tęskni i chodzi, i czeka i czeka?" Przecież te opowiadania to mnóstwo okazji do fajnych rozmów z dzieciakami! My czytajac ten fragment od razu zapewniliśmy Synka, że na Niego zawsze będziemy czekać z utęsknieniem :)

czwartek, 25 listopada 2010

spójrzcie mi w oczy

Wszystkie dzieciaki powinny mieć swoją bandę małych łobuziaków :) Taką jak dzieci z Bullerbyn albo jak Mikołajek, mały chłopiec z Francji. Dzięki takiej bandzie nawet szkolne życie staje się emocjonujące, a wakacje to istny raj. Jak mówi Mikołajek "fajnie jest na wakacjach – razem z kolegami pływamy, opalamy się, biegamy, bijemy się, nie odzywamy się do siebie i jest super zabawa" :)))

Książeczki o przygodach Mikołajka trafiły do biblioteczki Synka wprost z naszej biblioteczki. Bo sami dostaliśmy je przy jakiejś okazji zaledwie kilka lat temu. Co więcej, Mama dopiero wtedy poznała Mikołajka. I żałuje, że dopiero wtedy! Ale ważne, że w ogóle ;) Synkowi przedstawimy Mikołajka i jego bandę znacznie wcześniej. "No bo co w końcu, kurczę blade!"

środa, 27 października 2010

Sevedstorp, czyli Bullerbyn

W biblioteczce naszego Synka z całą pewnością nie mogło zabraknąć ulubionej książki z czasów dzieciństwa Mamy :) Książka "Dzieci z Bullerbyn" już czeka, a Mama wprost nie może się doczekać kiedy opowie Synkowi jak pewnego razu Tata "porwał" ją samolotem do Szwecji, aby sprawić Mamie jedną z najfajniejszych niespodzianek w jej życiu. Bo zupełnie nieoczekiwanie trzy urocze domki z Bullerbyn, wymarzone miejsce do mieszkania dla każdego dziecka, pewnego grudniowego dnia znalazły się wprost przed naszymi oczami :)) Bo to magiczne miejsce naprawdę istnieje, a dla mnie, wielkiej fanki twórczości Astrid Lindgren i jej cudownego nastawienia do życia, przebywanie w tym miejscu było totalnie wyjątkowe i niezapomniane.

I właśnie takiego beztroskiego, pełnego zabawy, pełnego fantazji i niezapomnianego dzieciństwa, jakie w swoich książkach opisuje Astrid Lindgren życzymy naszemu Synkowi!!!