Jesteśmy wielkimi fanami pysznego jedzenia! Lubimy przygotowywać je sami lub smakować pyszności poza domem, a wybór ulubionej w danej chwili kuchni zależy od pory roku, pory dnia czy nastroju ;) Absolutnie zawsze doceniamy jednak gdy owoce i warzywa pachną i smakują tak jak powinny pachnieć i smakować, pieczywo jest świeże dłużej niż parę godzin, a konfitury składają się przede wszystkim z owoców...
Mimo, iż Synek na razie ma jedną pozycję w swoim menu postanowiliśmy zaszczepiać w nim zamiłowanie do pysznego i zdrowego jedzenia już od urodzenia ;) Dlatego kilka tygodni temu wybraliśmy się całą trójką na Slowfoodowe śniadanie przygotowywane z najlepszych polskich produktów rekomendowanych przez Slow Food Polska. Również dlatego cieszymy się, że już niedługo rusza BioBazar - pierwszy w pełni ekologiczny targ w Warszawie!!! Z przyjemnością udamy się na zakupy pysznych owoców, przetworów, chleba, wędlin czy nabiału. Nabiał oczywiście na razie głównie dla Taty :)
środa, 17 listopada 2010
wtorek, 16 listopada 2010
terenówka
Nasz Synek ma terenówkę! Zasłużony tytuł wózek otrzymał podczas niedzielnego spaceru po lesie, w którym po kilku deszczowych dniach ścieżki zamieniły się w trasę rajdu Paryż-Dakar. Jednak słoneczna pogoda, którą w zazwyczaj ponurym listopadzie warto docenić, nie mogła zniechęcić Mamy i Taty. Synek miał więc najbardziej wyczynowy spacer od urodzenia, a Mama i Tata oraz towarzyszący im Wujek najbardziej brudne buty w okolicy :)
Mimo, a może dzięki turbulencjom Synek cały spacer słodko przespał, a my zastanawiamy się teraz czy spacer po zwykłych i suchych chodnikach w okolicznym parku będzie dla naszego Malucha wystarczającą rozrywką... ;)
Mimo, a może dzięki turbulencjom Synek cały spacer słodko przespał, a my zastanawiamy się teraz czy spacer po zwykłych i suchych chodnikach w okolicznym parku będzie dla naszego Malucha wystarczającą rozrywką... ;)
poniedziałek, 15 listopada 2010
baby blues?? poradnik??
"Pewnego dnia zauważamy, że nasze dziecko złapało w końcu rytm:
z naszych statystyk wynika, że mały przez minione sześć dni ani razu nie jadł o trzynastej!" :) Oto cytat z książki, jaką pożyczyli nam Magda i Mariusz, rodzice kilkumiesięcznych bliźniaków.
Sięganie po nią to czysta przyjemność, bo w przeciwieństwie do klasycznych poradników napisana jest żartobliwym językiem, a dodatkowo zilustrowana zabawnym komiksem. Zabawnym prawdopodobnie nie tylko dla świeżo upieczonych Rodziców, ale i dla tych z dłuższym stażem :) My lubimy ją przede wszystkim za to, że początkujący Rodzice przekonywani są na każdym kroku, iż są najlepszymi Rodzicami dla swojego Maleńkiego Człowieczka, a najważniejsze jest zaufanie swojemu instynktowi i wiara w siebie.
Książka nie zawiera porad jak wyleczyć się z depresji poporodowej ani konkretnych wskazówek jak powinniśmy opiekować się naszym Maluszkiem. Trochę przewrotnie zatytułowana jest jednak "Jak się nie dać baby blues? Poradnik dla rodziców" :) Bardzo dobra lektura dla tych, którzy na typowe poradniki wolą patrzeć z dystansem.
z naszych statystyk wynika, że mały przez minione sześć dni ani razu nie jadł o trzynastej!" :) Oto cytat z książki, jaką pożyczyli nam Magda i Mariusz, rodzice kilkumiesięcznych bliźniaków.
Sięganie po nią to czysta przyjemność, bo w przeciwieństwie do klasycznych poradników napisana jest żartobliwym językiem, a dodatkowo zilustrowana zabawnym komiksem. Zabawnym prawdopodobnie nie tylko dla świeżo upieczonych Rodziców, ale i dla tych z dłuższym stażem :) My lubimy ją przede wszystkim za to, że początkujący Rodzice przekonywani są na każdym kroku, iż są najlepszymi Rodzicami dla swojego Maleńkiego Człowieczka, a najważniejsze jest zaufanie swojemu instynktowi i wiara w siebie.
Książka nie zawiera porad jak wyleczyć się z depresji poporodowej ani konkretnych wskazówek jak powinniśmy opiekować się naszym Maluszkiem. Trochę przewrotnie zatytułowana jest jednak "Jak się nie dać baby blues? Poradnik dla rodziców" :) Bardzo dobra lektura dla tych, którzy na typowe poradniki wolą patrzeć z dystansem.
sobota, 13 listopada 2010
Miś Przytulak
Nasz Mały Człowieczek jest mega przytulakiem. Uwielbia być blisko rodziców, a ze względu na ogromne i NADAL ROSNĄCE zainteresowanie otaczającym światem najbardziej lubi być noszony na rękach. Wtedy widzi więcej i wyżej ;)
Dla takich przytulaków (i nie tylko) znakomitym rozwiązaniem są chusty i nosidełka. Jednak w naszym przypadku pierwsza próba z wiązaną chustą oraz pierwsze zakupione nosidełko okazały się nieudane. Teraz już wiemy, że pomimo naszego zachwytu daną chustą czy nosidełkiem lub świetnych opinii innych Rodziców, najlepiej po prostu "dać się wypowiedzieć głównemu użytkownikowi" ;) Nosidełko ergonomiczne wypróbowaliśmy u znajomych. Synkowi się spodobało, więc my śmiało je od nich odkupiliśmy. Ekonomicznie i ekologicznie!
Nosidełko jest mięciutkie, bardzo łatwe w obsłudze i wygodne zarówno do noszenia Maluszka w domu, jak i poza nim. Synek nie chce leżeć w łóżeczku, a obiadu brak - nie ma problemu, razem robimy zupę pomidorową. Jedziemy do znajomych, a trudno nam się zabrać z wózkiem, który przydałby się na spacer - nie ma problemu, zabieramy Synka na spacer w nosidełku. Mdleją nam ręce - nadal nosimy, w nosidełku :)
Dla takich przytulaków (i nie tylko) znakomitym rozwiązaniem są chusty i nosidełka. Jednak w naszym przypadku pierwsza próba z wiązaną chustą oraz pierwsze zakupione nosidełko okazały się nieudane. Teraz już wiemy, że pomimo naszego zachwytu daną chustą czy nosidełkiem lub świetnych opinii innych Rodziców, najlepiej po prostu "dać się wypowiedzieć głównemu użytkownikowi" ;) Nosidełko ergonomiczne wypróbowaliśmy u znajomych. Synkowi się spodobało, więc my śmiało je od nich odkupiliśmy. Ekonomicznie i ekologicznie!
Nosidełko jest mięciutkie, bardzo łatwe w obsłudze i wygodne zarówno do noszenia Maluszka w domu, jak i poza nim. Synek nie chce leżeć w łóżeczku, a obiadu brak - nie ma problemu, razem robimy zupę pomidorową. Jedziemy do znajomych, a trudno nam się zabrać z wózkiem, który przydałby się na spacer - nie ma problemu, zabieramy Synka na spacer w nosidełku. Mdleją nam ręce - nadal nosimy, w nosidełku :)
piątek, 12 listopada 2010
jesienny zapach
Z porami roku kojarzą mi się określone zapachy. Zapachem jesieni jest zdecydowanie zapach szarlotki :) A oto moje ostatnie odkrycie - przepis od Mamy mojego Męża. Pyszna, łatwa, idealna dla Mamy małego Alergika!
Z rewelacyjną chrupiącą warstwą na wierzchu...
Składniki:
Przygotowanie:
Mamy małych Alergików mogą też cieszyć się smakiem wielu innych szarlotek
o ile zwykłe masło zastąpią masłem roślinnym :)
Z rewelacyjną chrupiącą warstwą na wierzchu...
Składniki:
- szklanka kaszy manny
- szklanka cukru
- szklanka mąki
- około 1,5kg jabłek
- około 125g masła roślinnego
- pół łyżeczki cynamonu (ewentualnie)
Przygotowanie:
- Rozgrzać piekarnik do temperatury 165 stopni.
- Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
- Wymieszać w naczyniu wszystkie suche składniki.
- Tortownicę o średnicy 23-25 cm wysmarować masłem roślinnym i wysypać mąką.
- Do tortownicy wyłożyć połowę suchych składników, następnie starte jabłka (które można posypać cynamonem) oraz drugą połowę suchych składników. Na wierzchu ułożyć gęsto kawałeczki masła roślinnego, które pod wpływem pieczenia wraz z sokiem z jabłek połączy suche składniki.
- Piec 60 minut.
Mamy małych Alergików mogą też cieszyć się smakiem wielu innych szarlotek
o ile zwykłe masło zastąpią masłem roślinnym :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


