Lalo to koleżka, którego nasz Synek poznał jakiś czas temu. I od tego czasu książeczka o Lalo i jego śmiesznej rodzince to zdecydowanie ulubiona lektura naszego Maleńkiego Człowieczka.
Kiedy cała rodzina Lalo jeszcze śpi, ten śmieszny koleżka wymyka się z domu i gra. Gra na bębenku budząc słońce, Mamę, Tatę, swoje rodzeństwo, psa i kurę. A kiedy Lalo gra, nasz Synek krzyczy "pim bam bam!".
Co więcej po zaledwie kilku razach nasz Bąbelek pamięta już doskonale treść i sam opowiada co jest na obrazkach, co niesamowicie nas wzrusza :) A po zakończeniu zawsze jest "koniec!" i... "jesce, jesce!". Jedyne co jest w stanie przekonać Synka do odłożenia książeczki to propozycja kąpieli. Bo większej atrakcji niż woda to absolutnie nie ma :) I to od dłuższego już czasu!
czwartek, 12 lipca 2012
wtorek, 10 lipca 2012
blisko Chopina
Dawno temu jedną z obowiązkowych wycieczek w szkole podstawowej, przynajmniej dla zamieszkujących w promieniu 100 km od owego miejsca, była wycieczka do Żelazowej Woli ;) W ostatnią sobotę, mimo aktualnego braku uczniów podstawówki w naszej Rodzinie, Tata zabrał Mamę i Synka do Żelazowej Woli na niespodziankowy spacer po Parku przy Muzeum Chopina.
Park jest prześliczny i okazał się być świetnym miejscem na spędzenie wolnego dnia z Maleńkim Człowieczkiem! Jest w nim mnóstwo fajnych zakątków, które przyciągały uwagę naszego Synka. Są mosty, woda, kaczki i kwiatki, a więc mnóstwo atrakcji dla prawie dwulatka, który jest ciekawy absolutnie wszystkiego. A na dodatek w każdą sobotę są Przyjemne Chwilki, czyli warsztaty edukacyjne dla dzieciaków w wieku 3-15 lat. I coś co małe Tygrysy lubią najbardziej - Strefa zabaw, czyli przemiłe miejsce dla najmłodszych, z basenem z kulkami, bujakami, tunelem, poduchami, a nawet z kącikiem plastycznym. Tam Synkowi podobało się do tego stopnia, że nawet muzyka Chopina nie była w stanie Go od tego miejsca odciągnąć... :)
Park jest prześliczny i okazał się być świetnym miejscem na spędzenie wolnego dnia z Maleńkim Człowieczkiem! Jest w nim mnóstwo fajnych zakątków, które przyciągały uwagę naszego Synka. Są mosty, woda, kaczki i kwiatki, a więc mnóstwo atrakcji dla prawie dwulatka, który jest ciekawy absolutnie wszystkiego. A na dodatek w każdą sobotę są Przyjemne Chwilki, czyli warsztaty edukacyjne dla dzieciaków w wieku 3-15 lat. I coś co małe Tygrysy lubią najbardziej - Strefa zabaw, czyli przemiłe miejsce dla najmłodszych, z basenem z kulkami, bujakami, tunelem, poduchami, a nawet z kącikiem plastycznym. Tam Synkowi podobało się do tego stopnia, że nawet muzyka Chopina nie była w stanie Go od tego miejsca odciągnąć... :)
poniedziałek, 9 lipca 2012
słońce, woda i... kamyki
To nieprawda, że wakacje w Chorwacji z Maluszkiem są złym pomysłem! Owszem, większość dzieciaków uwielbia piasek, a piaszczystych plaż jest w Chorwacji jak na lekarstwo. Ale Maluchy kochają przecież także kamyki!
Zachęceni przez samego Synka, Mama i Tata, mimo wielu głosów sprzeciwu, zabrali w maju swój Skarb do ulubionej Chorwacji. I oficjalnie potwierdzają, że po pojawieniu się dzieci w życiu Rodziców, NIE TRZEBA na kilka lat rezygnować z wyjazdów do tego przepięknego, górzystego kraju :) Trzeba jedynie wyposażyć całą Rodzinę w buciki, które ułatwiają zabawę na plaży.
Nasz Synek bawił się tam świetnie! Podobało Mu się towarzystwo koleżanek Tosi i Uli. Podobało Mu się towarzystwo Cioć i Wujków. Podobała Mu się woda, statki i balkon... A najbardziej podobało Mu się wrzucanie kamyków do morza! A gdzie indziej szukać idealnych do małych rączek kamyków, przejrzystej wody i pięknych widoków gór jak nie w Chorwacji? ;)
Zachęceni przez samego Synka, Mama i Tata, mimo wielu głosów sprzeciwu, zabrali w maju swój Skarb do ulubionej Chorwacji. I oficjalnie potwierdzają, że po pojawieniu się dzieci w życiu Rodziców, NIE TRZEBA na kilka lat rezygnować z wyjazdów do tego przepięknego, górzystego kraju :) Trzeba jedynie wyposażyć całą Rodzinę w buciki, które ułatwiają zabawę na plaży.
Nasz Synek bawił się tam świetnie! Podobało Mu się towarzystwo koleżanek Tosi i Uli. Podobało Mu się towarzystwo Cioć i Wujków. Podobała Mu się woda, statki i balkon... A najbardziej podobało Mu się wrzucanie kamyków do morza! A gdzie indziej szukać idealnych do małych rączek kamyków, przejrzystej wody i pięknych widoków gór jak nie w Chorwacji? ;)
poniedziałek, 6 lutego 2012
zasypianie
Kiedy nasz Maleńki Człowieczek był jeszcze w brzuchu Mamy dostaliśmy dla Niego prezent. Niebieskiego, grającego konika morskiego, który według wszelkich zapewnień naszych znajomych miał gwarantować stuprocentowy sukces w usypianiu absolutnie każdego Maluszka. Zaczęliśmy więc od razu przyzwyczajać naszego Synka do dźwięków konika, aby po wyjściu z brzucha od razu wiedział w czym rzecz! Nie mamy pewności jak konik morski działał wówczas na sen Synka. Na sen Taty w każdym razie działał faktycznie ze stuprocentową skutecznością! Maksymalnie przy trzecim utworze Tata już spał!
Blisko siedemnaście miesięcy temu nasz ukochany Maluszek pojawił się na świecie... i powiedział konikowi stanowcze i głośne NIE. I mówił NIE wiele razy, aż do niedawna. Od kilku tygodni konik stał się wspaniałym towarzyszem do zasypiania. Jak za bardzo świeci brzuszkiem nasz Synek odwraca go do siebie tyłem. Ale dopóki na dobre nie zaśnie konik ma grać! :)
Przez pozostałe szesnaście miesięcy szukaliśmy z Synkiem różnorodnego towarzystwa do zasypiania. Ale żadne misie, maskotki-przytulaki, kocyki czy obrazki wyświetlane na suficie zasypiać nie pozwalały. Zaraz po ramionach Mamy, Taty lub Babci, konik jest jednym z najlepszych towarzyszy do zasypiania. Choć przez moment zastanawialiśmy się czy nie zostanie nim chleb poligonowy, którego pewnego wieczoru nasz Maluszek za nic nie chciał oddać... I na którym w końcu bardzo słodko zasnął...
Blisko siedemnaście miesięcy temu nasz ukochany Maluszek pojawił się na świecie... i powiedział konikowi stanowcze i głośne NIE. I mówił NIE wiele razy, aż do niedawna. Od kilku tygodni konik stał się wspaniałym towarzyszem do zasypiania. Jak za bardzo świeci brzuszkiem nasz Synek odwraca go do siebie tyłem. Ale dopóki na dobre nie zaśnie konik ma grać! :)
Przez pozostałe szesnaście miesięcy szukaliśmy z Synkiem różnorodnego towarzystwa do zasypiania. Ale żadne misie, maskotki-przytulaki, kocyki czy obrazki wyświetlane na suficie zasypiać nie pozwalały. Zaraz po ramionach Mamy, Taty lub Babci, konik jest jednym z najlepszych towarzyszy do zasypiania. Choć przez moment zastanawialiśmy się czy nie zostanie nim chleb poligonowy, którego pewnego wieczoru nasz Maluszek za nic nie chciał oddać... I na którym w końcu bardzo słodko zasnął...
sobota, 14 stycznia 2012
od jednego do dziesięciu...
Uczymy się z Synkiem mówić najprostsze słowa. Uczymy się naśladować różne zwierzątka. Uczymy się nazywać określone osoby, zwierzęta, przedmioty albo działania. Z całą pewnością nie uczymy jeszcze naszego Synka liczyć ;) Ale mimo to często czytamy sobie lub oglądamy z Synkiem książkę "Od Jednego do Dziesięciu i z powrotem".
Książka jest po prostu piękna! Jest w przeważającej części czarno-biała, a więc w takich kolorach, jakie jako pierwsze dostrzega Maleńki Człowieczek. Jest śmieszną opowiastką o dziesięciu rodzajach różnych stworzonek, które spotkały się na jednym małym kwiatku. Ma przepiękne wstążeczki, po których maszerują mrówki albo skaczą żabki. I właściwie nigdy się nie kończy, bo doliczeniu do dziesięciu zaczynamy odliczanie do jednego. I tak bez końca!
Książka jest po prostu piękna! Jest w przeważającej części czarno-biała, a więc w takich kolorach, jakie jako pierwsze dostrzega Maleńki Człowieczek. Jest śmieszną opowiastką o dziesięciu rodzajach różnych stworzonek, które spotkały się na jednym małym kwiatku. Ma przepiękne wstążeczki, po których maszerują mrówki albo skaczą żabki. I właściwie nigdy się nie kończy, bo doliczeniu do dziesięciu zaczynamy odliczanie do jednego. I tak bez końca!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

