wtorek, 19 października 2010

Miś z mrocznych zakątków Peru

Już będąc w ciąży myślałam o tym jak fajne musi być pokazywanie świata Maleńkiemu Człowieczkowi. Uczenie literek, kolorów, wiązania sznurówek czy jazdy na rowerze... Niesamowitą przyjemnością wydawało mi się od zawsze czytanie Maluszkom książek. Aby kiedyś jako dorośli ludzie mogli z dumą opowiadać o tytułach, które kojarzą właściwie od zawsze. Z jazdą na rowerze jeszcze poczekamy, ale czytania książek nie mogłam się doczekać do tego stopnia, że pierwszy raz "czytaliśmy" z Synkiem książkę gdy miał 8 tygodni. I stało się to naszym małym rytuałem, bo niemowlaczki uwielbiają głos rodziców, a w końcu ile można opowiadać o tym co mamy w pokoju czy co widzimy za oknem ;) Synek ma już nawet swoją małą półeczkę, na której powolutku zbiera się jego biblioteczka.

"Miś zwany Paddington" to pierwsza książeczka naszego Synka! Poleciła nam ją Dorota, która czytała całą serię książek o Misiu z mrocznych zakątków Peru swojej córce. Jak przyznał sam autor pierwsze opowiadania o Misiu Paddingtonie nie powstawały z myślą o konkretnej grupie wiekowej, co powoduje, że podobnie jak książki o Kubusiu Puchatku czy Mikołajku również te o pociesznym Misiu Paddingtonie czyta się z przyjemnością będąc dorosłym. Czytamy sobie po jednym opowiadaniu i słowo honoru, że za każdym razem po zakończeniu sama nie mogę się doczekać kolejnej historyjki :)



2 komentarze:

  1. Ja się zawsze bałem tego Paddingtona, on taki brytyjski... W sumie Puchatek też, ale jakoś bardziej do mnie przemawiał :)

    OdpowiedzUsuń