Oczywiście, że wraz z nadejściem grudnia zabraliśmy naszego Maleńkiego Człowieczka do Zakopanego! Przecież to nasza rodzinna tradycja. I podobnie jak dwa lata temu Jego starszy Braciszek, nasz najmniejszy Skarb rzucił oczkiem na góry z Kasprowego i z Gubałówki! A poza tym dużo spał i dużo się uśmiechał. Ech, to górskie powietrze...
Tymczasem nasz większy Bąbelek korzystał z uroków Zakopanego na całego. Bo oprócz szaleństw na basenie i zabaw z Tosią, stałą towarzyszką naszych zimowych wyjazdów, nasz Skarb pokochał jazdę na sankach. I tym środkiem transportu kazał się wozić absolutnie wszędzie :-) Oprócz tego były zabawy w śniegu, wjeżdżanie kolejką na Kasprowy i Gubałówkę, które tym razem były ogromnym przeżyciem i mnóstwo biegania po hotelowych korytarzach. Atrakcji było tak dużo, że wieczorami nasz przekochany Synek zasypiał zanim dobrze położył główkę na poduszce. A pewnego razu, zupełnie niespodziewanie, mnogość atrakcji uśpiła naszego Syneczka nawet w hotelowej restauracji :-)
Jak co roku (śmiało możemy użyć tego sformułowania, w końcu to już nasz trzeci raz!) wyjazd z Ciocią Martyną i Wujkiem Arkiem był świetny i wesoły. I jak co roku odkryliśmy nową restaurację, którą gorąco polecamy. "Pstrąg Górski". Wyśmienity! Na samych Krupówkach!
piątek, 14 grudnia 2012
wtorek, 20 listopada 2012
pan brumm tego nie rozumie
Wesoła książeczka o niedźwiedziu zwanym Pan Brumm to od wczoraj ważna pamiątka w naszym domu. To już nie tylko prezent, jaki nasz starszy Synek otrzymał od Cioci Karoliny i Wujka Marcina. To również pierwsza książeczka, jaką wspólnie ze starszym Bratem i z Mamą "czytał" nasz najmniejszy Bąbelek :-) I najwyraźniej przypadła Mu do gustu, bo poczas czytania obdarzał nas wieloma pięknymi uśmiechami i nie miał absolutnie nic przeciwko czytaniu jej po raz drugi i trzeci z rzędu... ;-)
Pan Brumm jest aktualnie jednym z ulubieńców naszego starszego Synka. A ponieważ już doskonale wiemy co zrobił ten śmieszny niedźwiadek, gdy podczas meczu niespodziewanie zniknął obraz w jego telewizorze, najwyższy czas przekonać się jak Pan Brumm jechał pociągiem albo dokąd wybrał się na wycieczkę.
niedziela, 18 listopada 2012
sama radość
Wciskanie guzika przywołującego windę to najwyraźniej bardzo ważne zadanie w pewnym okresie życia każdego młodego obywatela. Do czasu, kiedy młody obywatel podejdzie do tematu zupełnie na nowo.
Tata: Synku, zawołaj windę.
Synek: Windaaa!
W sumie bardzo sensownie...
Krzywa minka podczas mycia ząbków.
Tata: Skarbie, boli Cię coś jak myjemy ząbki?
Synek ze smutkiem na buzi: Taak...
Tata: A co Cię boli?
Synek: Nóżka...
Podczas przewijania młodszego Braciszka na wiecznie zakruszonej kanapie.
Synek: Mamusiu, ja chciałbym tu usiąść.
Nasz uroczy Bąbelek z bułeczką w rączce wskazuje swoje ulubione miejsce na owej kanapie.
Mama: Synku, a dlaczego akurat tu?
Synek z absolutnie rozbrajającą szczerością: Bo chciałbym tu nakruszyć...
I na koniec historia oddająca w pełni obecny temperament naszego kochanego Maluszka. Siedmioletnia Nel opowiadała nam ostatnio, że wygrała konkurs na lekcji baletu. Dodała również, że jej kochany brat cioteczny, czyli nasz Dwulatek raczej by go nie wygrał.
Mama: Dlaczego tak myślisz Neluniu?
Nel: Bo żeby wygrać trzeba było przez pewien czas stać bez ruchu...
:-)
Tata: Synku, zawołaj windę.
Synek: Windaaa!
W sumie bardzo sensownie...
Krzywa minka podczas mycia ząbków.
Tata: Skarbie, boli Cię coś jak myjemy ząbki?
Synek ze smutkiem na buzi: Taak...
Tata: A co Cię boli?
Synek: Nóżka...
Podczas przewijania młodszego Braciszka na wiecznie zakruszonej kanapie.
Synek: Mamusiu, ja chciałbym tu usiąść.
Nasz uroczy Bąbelek z bułeczką w rączce wskazuje swoje ulubione miejsce na owej kanapie.
Mama: Synku, a dlaczego akurat tu?
Synek z absolutnie rozbrajającą szczerością: Bo chciałbym tu nakruszyć...
I na koniec historia oddająca w pełni obecny temperament naszego kochanego Maluszka. Siedmioletnia Nel opowiadała nam ostatnio, że wygrała konkurs na lekcji baletu. Dodała również, że jej kochany brat cioteczny, czyli nasz Dwulatek raczej by go nie wygrał.
Mama: Dlaczego tak myślisz Neluniu?
Nel: Bo żeby wygrać trzeba było przez pewien czas stać bez ruchu...
:-)
wtorek, 6 listopada 2012
gruszki i imbir
Mama będąca ponownie na diecie bezmlecznej znów poszuje przepisów na ciasta bez jakichkolwiek produktów mlecznych. A kiedy Mama poszkuje przepisu na jakieś przysmaki z pomocą zawsze przychodzi Kwestia Smaku!
Przepyszne ciasto gruszkowo-imbirowe dla malutkich Alergików i Mam malutkich Alergików, jeśli tylko zwykłe masło zastąpimy masłem roślinnym.
Przepyszne ciasto gruszkowo-imbirowe dla malutkich Alergików i Mam malutkich Alergików, jeśli tylko zwykłe masło zastąpimy masłem roślinnym.
poniedziałek, 29 października 2012
miniprzedszkole
W pewnym wieku dzieciaki potrzebują siebie nawzajem jak powietrza. A nasz przeuroczy starszy Synek zdecydowanie osiągnął ten wiek już jakiś czas temu. Ma oczywiście swoich ulubionych kompanów do zabawy. A właściwie kompanki, bo tak jakoś się składa, że jeszcze do niedawna otaczały Go głównie przedstawicielki płci pięknej :-)
Zawsze jednak jest gotowy na nowe znajomości i nowe zabawy! Dlatego od kilku tygodni chodzimy sobie na zajęcia o uroczej nazwie "Rozrabiajki". Trochę jak przedszkole, ale w towarzystwie Mamy, a nawet młodszego Brata. Trochę jak przedszkole, choć tylko przez 90 minut. Trochę jak przedszkole, bo to świetne przygotowanie dla przyszłego Przedszkolaka.
Po bardzo krótkim okresie adaptacji nasz dzielny Maluszek "Rozrabiajki" uwielbia, Mama pęka z dumy obserwując swój Skarb w akcji, a Tata słuchając relacji Mamy :-) A kilkutygodniowe rodzeństwo nie stanowi absolutnie żadnej przeszkody, aby takie zajęcia dwulatkom zaproponować. Rola młodszego rodzeństwa ogranicza się do spania i wzbudzania ogólnego zachwytu :-)
Zawsze jednak jest gotowy na nowe znajomości i nowe zabawy! Dlatego od kilku tygodni chodzimy sobie na zajęcia o uroczej nazwie "Rozrabiajki". Trochę jak przedszkole, ale w towarzystwie Mamy, a nawet młodszego Brata. Trochę jak przedszkole, choć tylko przez 90 minut. Trochę jak przedszkole, bo to świetne przygotowanie dla przyszłego Przedszkolaka.
Po bardzo krótkim okresie adaptacji nasz dzielny Maluszek "Rozrabiajki" uwielbia, Mama pęka z dumy obserwując swój Skarb w akcji, a Tata słuchając relacji Mamy :-) A kilkutygodniowe rodzeństwo nie stanowi absolutnie żadnej przeszkody, aby takie zajęcia dwulatkom zaproponować. Rola młodszego rodzeństwa ogranicza się do spania i wzbudzania ogólnego zachwytu :-)
piątek, 26 października 2012
mam oko
Od kilku tygodni ranking ulubionych książek naszego Synka otwiera
bezkonkurencyjne "Dawno temu w Mamoko". Wspaniała książka do
opowiadania, ćwiczenia pamięci i spostrzegawczości! I choć mnogość
bohaterów w pierwszym momencie przeraża niejedną Ciocię czy Wujka, z
ktòrymi nasz Skarb zażyczy sobie "poczitać", Skarb pozostawał od początku
nieustraszony! I z łatwością, z jaką chyba tylko dzieciaki przyswajają
sobie wiedzę zapamiętywał Zofiję val Kiriję, Baltazara Kozaka czy Igora
Rękotęgiego :-)
Mamoko odkryła przed naszym Synkiem Ciocia Magda, której jeszcze raz dziękujemy i zapewniamy, że Mamoko pochłania dwulatków na całego! Tak bardzo, że już szukamy innych części, w tym " Mam oko na liczby" i "Mam oko na litery".
Mamoko odkryła przed naszym Synkiem Ciocia Magda, której jeszcze raz dziękujemy i zapewniamy, że Mamoko pochłania dwulatków na całego! Tak bardzo, że już szukamy innych części, w tym " Mam oko na liczby" i "Mam oko na litery".
wtorek, 23 października 2012
we czwòrkę!
Tata zapragnął przybliżyć Synom jedną ze swoich pasji. Zabrał więc Mamę
i oba nasze Skarby na Rodzinny Weekend Enduro!
Nasz siedmiotygodniowy Maluszek ogólnie rzecz biorąc poszedł do tematu na pełnym luzie przesypiając w objęciach Mamy większość weekendu. W tym rajd z udziałem Taty... Za to nasz bardzo żywiołowy i prawie dorosły Dwulatek przyglądał się wyczynom Taty uważnie i ku swojej ogromnej radości zaliczył pierwszą przejażdżkę na motocyklu! Tym razem jeszcze w towarzystwie Taty :-)
Czy któryś z naszych Synów łyknie motocyklowego bakcyla? To się okaże. Tymczasem równie wiele emocji co motocykle wzbudzały zwierzątka hodowane w uroczym Ziołowym Zakątku, jesienne krzaczki i roślinki albo jeżdżący po gospodarstwie czerwony traktor :-)
Tak czy inaczej oto mamy za sobą nasz pierwszy i bardzo udany wyjazd w czteroosobowym składzie!
Nasz siedmiotygodniowy Maluszek ogólnie rzecz biorąc poszedł do tematu na pełnym luzie przesypiając w objęciach Mamy większość weekendu. W tym rajd z udziałem Taty... Za to nasz bardzo żywiołowy i prawie dorosły Dwulatek przyglądał się wyczynom Taty uważnie i ku swojej ogromnej radości zaliczył pierwszą przejażdżkę na motocyklu! Tym razem jeszcze w towarzystwie Taty :-)
Czy któryś z naszych Synów łyknie motocyklowego bakcyla? To się okaże. Tymczasem równie wiele emocji co motocykle wzbudzały zwierzątka hodowane w uroczym Ziołowym Zakątku, jesienne krzaczki i roślinki albo jeżdżący po gospodarstwie czerwony traktor :-)
Tak czy inaczej oto mamy za sobą nasz pierwszy i bardzo udany wyjazd w czteroosobowym składzie!
wtorek, 9 października 2012
historia lubi się powtarzać
Nasz Maleńki człowieczek kocha w dzień spać na rękach Mamy i szczerze nie znosi swojego łóżeczka. W nocy uwielbia spać z Rodzicami, bo wraz z upływem dnia Jego stosunek do łóżeczka wcale się nie zmienia.
Kiedy akurat nie śpi, nasz Maleńki człowieczek bardzo lubi być noszony albo przynajmniej znajdować się w pozycji półsiedzącej. No bo ile można w sufit patrzeć!
Nasz Maleńki człowieczek od pierwszego dnia jest tak ciekawy świata, że z całych malutkich sił dźwiga swoją śliczną główkę.
Nasz Maleńki człowieczek rzekomo ma też alergię na białko mleka krowiego. Mimo braku tak wyraźnych jej objawów jak u Starszego Braciszka, kiedy był w tym samym wieku... :)
Taak, historia najwyraźniej lubi się powtarzać ;)
Kiedy akurat nie śpi, nasz Maleńki człowieczek bardzo lubi być noszony albo przynajmniej znajdować się w pozycji półsiedzącej. No bo ile można w sufit patrzeć!
Nasz Maleńki człowieczek od pierwszego dnia jest tak ciekawy świata, że z całych malutkich sił dźwiga swoją śliczną główkę.
Nasz Maleńki człowieczek rzekomo ma też alergię na białko mleka krowiego. Mimo braku tak wyraźnych jej objawów jak u Starszego Braciszka, kiedy był w tym samym wieku... :)
Taak, historia najwyraźniej lubi się powtarzać ;)
środa, 19 września 2012
wyjątkowy Ktoś
Przyjechał do nas kilkanaście dni temu. Jest tak maleńki, że czuję się przy nim prawie dorosły! Ma malusieńkie rączki i nóżki, maleńką główkę i ani jednego zęba. Na razie nie bardzo chce się ze mną bawić, tylko woli spać. Nawet kiedy ja głośno krzyczę :)
Lubię Mu dawać buziaczki i głaskać po główce. I często powtarzam, że "podoba ten Braciszek!" :)
Lubię Mu dawać buziaczki i głaskać po główce. I często powtarzam, że "podoba ten Braciszek!" :)
czwartek, 30 sierpnia 2012
tunele i spanie na podłodze
Nasz Synek kocha tunele! Dla radosnego okrzyku "tunel!!!" specjalnie w niektóre miejsca jeździmy okrężną drogą, ale prowadzącą przez tunel. Mamy też kolejny, bardzo ważny argument za szybkim powrotem do naszej ulubionej Chorwacji. Tam dopiero są tunele!
Choć brzmi to nieco dziwnie od tunelu rozpoczęło się również spanie na podłodze ;) Bo tunelem podczas pewnej zabawy było przykryte kocem przejście pomiędzy łóżeczkiem Synka i łóżkiem Rodziców. I niedługo po tej zabawie usypiając wieczorem nasz Bąbelek przeniósł się z łóżeczka na podłogę i zapowiedział, że dziś śpi w tunelu. I jak postanowił tak zrobił... A my tej nocy przenosiliśmy nasz Skarb z podłogi na łóżeczko wiele razy... :)
Synek nadal śpi w ogromnej większości przypadków na wygodnym łóżku, ale ostatnio Mama i Tata muszą mimo wszystko uważniej chodzić po podłodze we własnym domu. Bo na twardej podłodze Synkowi najwyraźniej śpi się świetnie! Niekiedy w czasie snu przenosi się na nawet na te fragmenty podłogi, które wcale tunelem nie są :)
Choć brzmi to nieco dziwnie od tunelu rozpoczęło się również spanie na podłodze ;) Bo tunelem podczas pewnej zabawy było przykryte kocem przejście pomiędzy łóżeczkiem Synka i łóżkiem Rodziców. I niedługo po tej zabawie usypiając wieczorem nasz Bąbelek przeniósł się z łóżeczka na podłogę i zapowiedział, że dziś śpi w tunelu. I jak postanowił tak zrobił... A my tej nocy przenosiliśmy nasz Skarb z podłogi na łóżeczko wiele razy... :)
Synek nadal śpi w ogromnej większości przypadków na wygodnym łóżku, ale ostatnio Mama i Tata muszą mimo wszystko uważniej chodzić po podłodze we własnym domu. Bo na twardej podłodze Synkowi najwyraźniej śpi się świetnie! Niekiedy w czasie snu przenosi się na nawet na te fragmenty podłogi, które wcale tunelem nie są :)
środa, 29 sierpnia 2012
dwulatek w kinie
Zabraliśmy nasz Skarb do prawdziwego kina :) Raczej na próbę, aby przekonać się jak taka atrakcja spodoba się naszemu Synkowi. No i jak szybko zechce się z kina ewakuować, bo przygotowani na wyjście byliśmy w każdym momencie...
Filmu o Chudym aktualnie w repertuarze kinowym nie ma, wybraliśmy się więc na Madagaskar 3. Są w nim różne zwięrzątka, o których można dużo opowiadać, ale co najważniejsze dla naszego wielkiego fana kolei jest w nim POCIĄG!
Zwierzątka, pociąg i popcorn, który akurat jadła ulubiona siostra cioteczna naszego małego kinomana - wszystko to sprawiło, że nasz Synek obejrzał w kinie absolutnie CAŁY film! Tylko kilka razy podczas seansu zadawał pytanie "Mama, po co czekamy?" :)))
Filmu o Chudym aktualnie w repertuarze kinowym nie ma, wybraliśmy się więc na Madagaskar 3. Są w nim różne zwięrzątka, o których można dużo opowiadać, ale co najważniejsze dla naszego wielkiego fana kolei jest w nim POCIĄG!
Zwierzątka, pociąg i popcorn, który akurat jadła ulubiona siostra cioteczna naszego małego kinomana - wszystko to sprawiło, że nasz Synek obejrzał w kinie absolutnie CAŁY film! Tylko kilka razy podczas seansu zadawał pytanie "Mama, po co czekamy?" :)))
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
mówię!
Ech ci Rodzice... Piszą o wszystkim innym, zamiast o tym, że od dobrych paru tygodni w końcu wspaniale się dogadujemy w jednym języku! Co prawda jestem zdania, że świetnie się z nimi komunikowałem od samego urodzenia, ale skoro nie zawsze od razu odgadywali o co mi chodzi wziąłem sprawy w swoje ręce! Przysłuchiwałem się tej ich mowie uważnie przez wiele miesięcy i już prawie ją opanowałem! Czasem jeszcze pytam "a co to?", ale kto pyta nie błądzi...
Natomiast Mama i Tata tak się cieszą z tego mojego gadania, że specjalnie dla nich mówię prawie cały czas. Wszystko im opowiadam i o wszystko pytam. Wydaje mi się też, że brzmienie niektórych wyrazów lepiej sobie obmyśliłem niż oni i przekonuję ich do swoich wersji. No bo czy nie ładniej powiedzieć "łacitki" zamiast "rękawiczki"? Albo "chodut" zamiast "samochód"?
Natomiast Mama i Tata tak się cieszą z tego mojego gadania, że specjalnie dla nich mówię prawie cały czas. Wszystko im opowiadam i o wszystko pytam. Wydaje mi się też, że brzmienie niektórych wyrazów lepiej sobie obmyśliłem niż oni i przekonuję ich do swoich wersji. No bo czy nie ładniej powiedzieć "łacitki" zamiast "rękawiczki"? Albo "chodut" zamiast "samochód"?
piątek, 17 sierpnia 2012
Tupcio Chrupcio
Tupcia Chrupcia znamy nie od dziś, bo pierwszą książeczkę o tej zadziornej myszce nasz Synek dostał już kilka miesięcy temu. Czytaliśmy ją wiele razy i jest to zdecydowanie jedna z książeczek, do których nasz kochany mały Skarb bardzo chętnie wraca. A codzienne dbanie o ząbki i pierwsza wizyta u dentysty okazały się całkiem fajną zabawą :) Czy sprawiła to książeczka, w której Tupcio uczył się dlaczego trzeba dbać o ząbki? Pewności nie mamy, ale z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że bardzo pomogła!
Wierząc więc w edukacyjny charakter całej serii od dwóch dni czytamy o tym jak Tupcio nie chciał jeść :) Ciocia Martyna i Wujek Arek, którzy słyszeli o naszym małym buntowniku, pospieszyli bowiem z pomocą obdarowując ostatnio naszego Synka książeczką o Tupciu Chrupciu, który jest łakomczuszkiem, jeśli ma przed sobą ulubione potrawy, ale potrafi mocno grymasić, jeśli trzeba zjeść coś zdrowego.
Czekamy więc cierpliwie na efekty i widzimy, że jeszcze niejeden tytuł z serii o Tupciu Chrupciu będzie w naszym domu "tematem na czasie" w najbliższych miesiącach ;)
Wierząc więc w edukacyjny charakter całej serii od dwóch dni czytamy o tym jak Tupcio nie chciał jeść :) Ciocia Martyna i Wujek Arek, którzy słyszeli o naszym małym buntowniku, pospieszyli bowiem z pomocą obdarowując ostatnio naszego Synka książeczką o Tupciu Chrupciu, który jest łakomczuszkiem, jeśli ma przed sobą ulubione potrawy, ale potrafi mocno grymasić, jeśli trzeba zjeść coś zdrowego.
Czekamy więc cierpliwie na efekty i widzimy, że jeszcze niejeden tytuł z serii o Tupciu Chrupciu będzie w naszym domu "tematem na czasie" w najbliższych miesiącach ;)
wtorek, 14 sierpnia 2012
głodomorki i niejadki
To żadne odkrycie, że wśród dzieci są głodomorki i niejadki. To również żadne odkrycie, że małe niejadki często zaczynają się interesować jedzeniem w towarzystwie innych Maluszków, zwłaszcza takich, które niejadkami nie są. Dla Mamy i Taty świetnym odkryciem w ostatnim czasie było obserwowanie jak nasz Maleńki Człowieczek zmienia swoje nastawienie do jedzenia pod wpływem bardzo ważnej w Jego życiu osoby :)
Jakiś czas temu nasz Synek postanowił bowiem, że na śniadanka i kolacje nie będzie Mu smakowało nic oprócz kaszki i bułeczek. Żadna tam jajecznica, wędlinka, serki czy jogurty. Żadne naleśniki czy placki. Kaszka i bułki i na tym KONIEC! Obiadki to zupełnie inna bajka, zaś śniadanka i kolacje miały być najwyraźniej skromne i już.
Aż do chwili, w której owa bardzo ważna osoba, czyli siedmioletnia Nel spędziła z nami część weekendu. W towarzystwie Neluni nasz Bąbelek jadł kabanosy, naleśniki i jogurty, a nawet spróbował czekolady, która dotychczas była "niedobla" i wykrzywiająca śliczną buźkę :) I co ciekawe chęć do jedzenia wszystkiego, czego Synek spróbował w towarzystwie swojej ulubionej siostry ciotecznej pozostaje!
Mama i Tata są więc gotowi zapraszać Nelunię na każde śniadanko i kolację do naszego domu. Albo po prostu poprosimy, aby z nami zamieszkała! ;)
Jakiś czas temu nasz Synek postanowił bowiem, że na śniadanka i kolacje nie będzie Mu smakowało nic oprócz kaszki i bułeczek. Żadna tam jajecznica, wędlinka, serki czy jogurty. Żadne naleśniki czy placki. Kaszka i bułki i na tym KONIEC! Obiadki to zupełnie inna bajka, zaś śniadanka i kolacje miały być najwyraźniej skromne i już.
Aż do chwili, w której owa bardzo ważna osoba, czyli siedmioletnia Nel spędziła z nami część weekendu. W towarzystwie Neluni nasz Bąbelek jadł kabanosy, naleśniki i jogurty, a nawet spróbował czekolady, która dotychczas była "niedobla" i wykrzywiająca śliczną buźkę :) I co ciekawe chęć do jedzenia wszystkiego, czego Synek spróbował w towarzystwie swojej ulubionej siostry ciotecznej pozostaje!
Mama i Tata są więc gotowi zapraszać Nelunię na każde śniadanko i kolację do naszego domu. Albo po prostu poprosimy, aby z nami zamieszkała! ;)
wtorek, 7 sierpnia 2012
wyjątkowy prezent pilnie potrzebny
Pewien Maleńki Człowieczek poszukuje wyjątkowego prezentu dla Kogoś wyjątkowego :)
Dla Kogoś, kto aktualnie uwielbia:
Dla Kogoś, kto aktualnie uwielbia:
- pociągi - wręcz je kocha! Każdy przejeżdżający pociąg jest mega atrakcją. Super są też pociągi zabawki. Ale prawdziwe to jednak prawdziwe!
- wodę - zwłaszcza jak chlapie! Jedną z ostatnich największych atrakcji była kąpiel w tryskających z ziemi strumieniach wody. Super są też oczywiście kąpiele w basenie, a nawet codzienna kąpiel. Ważny jest jednak aspekt chlapania :)
- i zabawę w chowanego - najlepiej chowa się pod kocem lub kołderką i wyskakuje z okrzykiem "łaaa!"
piątek, 3 sierpnia 2012
męska robota
Tata i Synek często robią coś razem. Ale tym razem to coś wyjątkowego! Prawdziwa męska robota - składanie nowego łóżeczka dla Synka! Wbijają kołki, składają poszczególne elementy, montują szufladę. No i wkręcają śrubki. Prawdziwą wiertarko-wkrętarką, która robi "źźźźźźźź"! Ależ to przeżycie!
Mały Ptyś zapamiętał jak dawno temu Dziadek wkręcał taką wiertarko-wkrętarką jedną śrubkę i tak długo o tym wszystkim opowiadał, aż dostał od Dziadka swoją małą zieloną wiertarkę. Używa jej do naprawiania wszystkich zabawek aż do dziś :)
Tymczasem łóżeczko już złożone. Mama i Tata zadowoleni. Synek przeszczęśliwy!
Ciekawe co się przyśni Małemu Misiowi pierwszej nocy... Albo o której godzinie tej nocy przeniesie się do łóżka Rodziców :)
Mały Ptyś zapamiętał jak dawno temu Dziadek wkręcał taką wiertarko-wkrętarką jedną śrubkę i tak długo o tym wszystkim opowiadał, aż dostał od Dziadka swoją małą zieloną wiertarkę. Używa jej do naprawiania wszystkich zabawek aż do dziś :)
Tymczasem łóżeczko już złożone. Mama i Tata zadowoleni. Synek przeszczęśliwy!
Ciekawe co się przyśni Małemu Misiowi pierwszej nocy... Albo o której godzinie tej nocy przeniesie się do łóżka Rodziców :)
piątek, 27 lipca 2012
każdego dnia coś fajnego
Warsztat Mamy odkryliśmy już jakiś czas temu, więc najwyższy czas polecić go innym Rodzicom jako fajną lekturę i inspirację. Bo Warsztat Mamy to naprawdę bank pomysłów! A motto "każdego dnia coś fajnego!" bardzo do nas przemawia :)
W Warsztacie Mamy jest wiele pomysłów na wspólną zabawę, pyszne przekąski czy po prostu kreatywne wykorzystanie różnorodnych elementów dostępnych w domach. Jednym słowem kopalnia dziecięcych inspiracji! Inspiracji takich jak własnoręcznie malowane prześcieradła, niepowtarzalne koszulki kibica czy krab stopami i rękami malowany. Albo kolorowe wulkany czy innowacyjne zastosowanie pianki do golenia!
Mama i Tata mają przeczucie, że wspólnie z naszym Synkiem będziemy przede wszystkim fanami sekcji "eksperyment" ;)
W Warsztacie Mamy jest wiele pomysłów na wspólną zabawę, pyszne przekąski czy po prostu kreatywne wykorzystanie różnorodnych elementów dostępnych w domach. Jednym słowem kopalnia dziecięcych inspiracji! Inspiracji takich jak własnoręcznie malowane prześcieradła, niepowtarzalne koszulki kibica czy krab stopami i rękami malowany. Albo kolorowe wulkany czy innowacyjne zastosowanie pianki do golenia!
Mama i Tata mają przeczucie, że wspólnie z naszym Synkiem będziemy przede wszystkim fanami sekcji "eksperyment" ;)
poniedziałek, 23 lipca 2012
wegańskie ciasto bananowe
Zupełnie zapomnieliśmy o temacie alergii, bo... alergia najwyraźniej już kilka miesięcy temu zniknęła z naszego życia! Hurraa!!! Tym samym radośnie potwierdzamy, że faktycznie alergie u dzieci często przechodzą z wiekiem. A nasz Synek je na co tylko ma ochotę. I choć fanem słodyczy nie jest, bardzo lubi ciasto bananowe, które Mama piekła, kiedy jeszcze nasz wspólny jadłospis był bardzo ograniczony.
Ciasto jest banalnie proste i niesamowicie smaczne, więc chętnie do niego powróciliśmy robiąc je ostatnio na ogródkowe śniadanie u Cioci Doroty i Wujka Piotrka.
Składniki:
Ciasto jest banalnie proste i niesamowicie smaczne, więc chętnie do niego powróciliśmy robiąc je ostatnio na ogródkowe śniadanie u Cioci Doroty i Wujka Piotrka.
Składniki:
- 4 banany
- 2 szklanki mąki razowej (ew. zwykłej)
- 1/2 szklanki brązowego cukru (ew. białego)
- 2 łyżeczki sody lub proszku do pieczenia
- 1/4 szklanki wody
- 1/3 szklanki oleju
- 1/3 szklanki płatków owsianych
- szczypta soli
- bakalie wg uznania
Przygotowanie:
Banany rozgnieść widelcem, wymieszać łyżką z resztą składników, przełożyć do formy keksowej i piec 60 minut w temperaturze 180 stopni.
Banany rozgnieść widelcem, wymieszać łyżką z resztą składników, przełożyć do formy keksowej i piec 60 minut w temperaturze 180 stopni.
środa, 18 lipca 2012
naciśnij mnie
Absolutnie każdego dnia nasz Skarb w pewnym momencie mówi "Mama, citamy" albo "Tata, citamy". Z ogromną przyjemnością czytamy więc razem z Synkiem. Mamy swoje ulubione książeczki, ale chętnie poznajemy też nowe. A w poszukiwaniach świetnych książeczek dla dzieci bardzo pomaga nam Ciocia Dorota :)
Książeczki lubimy czytać wspólnie! Nie ograniczamy się więc do samego czytania tekstu, ale opowiadamy co jest na obrazkach, mówimy razem co będzie dalej, naśladujemy różne dźwięki albo dopowiadamy to co sami wymyślimy :)
Zazwyczaj polecamy też innym Rodzicom książki, które już poznaliśmy, ale dziś zrobimy wyjątek. Bo poszukując kolejnych lektur dla Synka Mama trafiła na książkę, w której z miejsca się zakochała i którą koniecznie chce zdobyć dla Synka! Książkę o przygodach kolorowych kropek :) Książkę, którą trzeba przyciskać, wywracać i potrząsać. Książkę, na którą trzeba dmuchać albo której trzeba klaskać. I nie możemy się doczekać jak na taką zabawę zareaguje nasz wesoły Chłopczyk :)
Książka do dostania m.in. w Cudach na kiju.
Książeczki lubimy czytać wspólnie! Nie ograniczamy się więc do samego czytania tekstu, ale opowiadamy co jest na obrazkach, mówimy razem co będzie dalej, naśladujemy różne dźwięki albo dopowiadamy to co sami wymyślimy :)
Zazwyczaj polecamy też innym Rodzicom książki, które już poznaliśmy, ale dziś zrobimy wyjątek. Bo poszukując kolejnych lektur dla Synka Mama trafiła na książkę, w której z miejsca się zakochała i którą koniecznie chce zdobyć dla Synka! Książkę o przygodach kolorowych kropek :) Książkę, którą trzeba przyciskać, wywracać i potrząsać. Książkę, na którą trzeba dmuchać albo której trzeba klaskać. I nie możemy się doczekać jak na taką zabawę zareaguje nasz wesoły Chłopczyk :)
Książka do dostania m.in. w Cudach na kiju.
sobota, 14 lipca 2012
dwa, czyli pięć
- Synku, ile masz od dziś latek?
- Pieć!
- A ile będziesz miał za rok?
- Pieć!
- A za trzy latka ile będziesz miał?
- Pieć!
Pięć czy dwa - co za różnica, kiedy lat ma się od dziś DWA :)
- Pieć!
- A ile będziesz miał za rok?
- Pieć!
- A za trzy latka ile będziesz miał?
- Pieć!
Pięć czy dwa - co za różnica, kiedy lat ma się od dziś DWA :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







